Dzikie zwierzę w potrzebie – czy naprawdę?
Wiele osób, widząc samotne dzikie zwierzę, odruchowo chce mu pomóc. Intencje są dobre, jednak w wielu przypadkach taka „pomoc” może wyrządzić więcej szkody niż pożytku.
W maju i czerwcu rodzą się koźlęta saren. Matki celowo pozostawiają młode same w ustronnych miejscach na kilka–kilkanaście godzin w ciągu dnia. Koźlęta leżą cicho, bez ruchu i zapachu, co chroni je przed drapieżnikami. Samica wraca do nich regularnie, aby je nakarmić i zaopiekować się nimi.
Zabranie takiego zwierzęcia z miejsca, w którym zostało pozostawione, oznacza w praktyce odebranie go matce i stadu. Młode traci szansę na naturalne wychowanie, a jego powrót do środowiska często staje się niemożliwy. Podobna sytuacja dotyczy piskląt ptaków, które podczas nauki latania można znaleźć na ziemi – obecność człowieka nie zawsze oznacza, że ptak jest porzucony lub ranny.
Dlatego zanim podejmiemy decyzję o pomocy, warto uważnie ocenić sytuację. Zastanówmy się, czy zwierzę:
- ma widoczne obrażenia,
- wykazuje objawy choroby,
- zachowuje się w sposób nienaturalny (np. apatia, brak reakcji, problemy z poruszaniem się).
Jeśli nie mamy pewności, nie udzielajmy pomocy na własną rękę i nie próbujmy transportować zwierzęcia. Dzika fauna może być nosicielem chorób niebezpiecznych zarówno dla ludzi, jak i zwierząt domowych.
W takich przypadkach najlepiej:
- Skontaktować się z odpowiednimi służbami – strażą miejską, policją lub lekarzem weterynarii.
- Pozostać w pobliżu miejsca zdarzenia do czasu przyjazdu służb, aby monitorować sytuację zwierzęcia.
Rozsądna reakcja i wiedza pozwalają naprawdę pomóc dzikim zwierzętom – często właśnie poprzez nieingerowanie w ich naturalne zachowania.